„Ziarnko do ziarnka, uzbiera się miarka” – zarówno w przeszłości, tak i obecnie fortuny wielu bogaczy rodziły się często m.in. dzięki przestrzeganiu zasad tej znanej ludowej mądrości. Bo do majątku można dojść również dzięki oszczędności…, na każdym niemal kroku, np. oszczędzając energię elektryczną…
Wprawdzie dzisiaj, gdy wszelkie nośniki energii stają się coraz droższe, oszczędność w zużyciu energii krezusów z nas raczej nie uczyni, ale bez wątpienia staje się koniecznością: bo energia będzie drożeć… i to kto wie, czy nie szybciej niż nasze wynagrodzenia. Dlatego warto w swoim domu poczynić nieco zabiegów, które pozwolą ograniczyć zbędne wydatki.
Oszczędzanie na coraz droższej energii elektrycznej jest stosunkowo proste – wystarczy nieco konsekwencji oraz dyscypliny i praktyczne zastosowanie kilkunastu uniwersalnych zaleceń, a na koniec kolejnego okresu rozliczeniowego każdy z nas bez lęku będzie mógł się zmierzyć z przesłanym rachunkiem. Ba, jest niemal pewne, że patrząc nań będziemy mile zaskoczeni
…i nie oszczędzaj podczas zakupu sprzętu. Szczególnie podczas wyboru pralki, lodówko-zamrażarki czy zmywarki. To bowiem podczas zakupu tych urządzeń możesz dokonać wyboru pomiędzy sprzętem z klasą energetyczną G lub E (zwykle dużo tańszym) a urządzeniami z klasą A, a nawet A+ lub A++ (zdecydowanie droższymi). Klasa energetyczna to inaczej skala efektywności urządzeń AGD: urządzenia z klasą A zużywają mniej energii, z klasą C – więcej. Dość powiedzieć, że koszty eksploatacji chłodziarko-zamrażarki z klasą C będą w ciągu roku o kilkadziesiąt złotych wyższe niż tego samego urządzenia z klasą A! Zakup droższej chłodziarki (z klasą A) zwróci się nam po kilku latach – a warto tutaj zwrócić uwagę, że tego typu sprzęt w przeciętnym gospodarstwie domowym jest eksploatowany lat kilkanaście, a nawet i 20. Dodajmy do tego wprawdzie nieco mniejsze, ale liczące sobie po kilkanaście do kilkudziesięciu złotych, oszczędności na kosztach energii w przypadkach eksploatacji pralki, zmywarki czy piekarnika elektrycznego, a na koniec roku uzbiera się kwota równa minimum dwumiesięcznej opłaty za prąd.
Podobnie jak jazdy samochodem czy dziergania na szydełkach również zasad optymalnej eksploatacji sprzętu elektrycznego należy się po prostu nauczyć. Wtedy z pewnością zużyjemy mniej energii. I tak np. chłodziarki nie powinno się stawiać w pobliżu źródeł ciepła (grzejniki), ani w miejscach nasłonecznionych. Jeśli ustawi się temperaturę wewnątrz na 4-7o C, a zamrażarkę na –18o C, to będzie ona zużywać mniej prądu. Podobny efekt przyniesie odkurzenie tyłu lodówki i kurzu gromadzącego się na rurkach (raz na kilka lat) – po takim zabiegu lodówka od razu szybciej i mocniej chłodzi. Trzeba też pamiętać o regularnym rozmrażaniu – kilkucentymetrowa warstwa szronu może spowodować nawet dwukrotny wzrost zużycia prądu! Warto też wiedzieć, że oszczędniejsze jest używanie lodówko-zamrażarki niż osobno lodówki i zamrażarki – nawet o 50%! W przypadku pralki lub zmywarki opłaca się jak najczęściej korzystać z funkcji oszczędnych programów, ograniczających czas poboru prądu, albo też pamiętać, by urządzenia te były załadowane do pełna – przecież bez względu na wielkość ładunku prądu zużyjemy tyle samo! W odkurzaczu pamiętaj o wymianie worka i filtrów – im lepsze ssanie tym szybciej pracujesz…, jednak nie sprzątaj zbyt szybko, bo praktyka pokazuje, że wolniejsze przesuwanie końcówki dyszy ssącej po dywanie zwiększa efektywność zbierania brudu. W przypadku kuchenki elektrycznej pamiętaj, że nie ma sensu gotować 2 litrów wody na jedną herbatę, nie podnoś też zbyt często pokrywek od garnków – oszczędność na zużyciu prądu sięga wtedy nawet 30%. Ograniczyć zużycie prądu możesz też i w innych urządzeniach domowych – w zwykłym komputerze, kuchence mikrofalowej czy podczas prasowania. Wystarczy, że podejdziesz do tego racjonalnie.
Oświetlenie mieszkania to około kilkunastu procent rocznego zużycia prądu. Całkiem sporo można więc i tutaj oszczędzić – żarówki energooszczędne zużywają pięciokrotnie mniej energii niż żarówki konwencjonalne. Dodatkowo są też 5 do 10 razy od nich trwalsze. I chociaż trzeba za nie zapłacić nawet i 30 razy więcej, to w czasie ich działania (żarówka energooszczędna 25 W w porównaniu do zwykłej żarówki 100 W, dającej taką samą ilość światła) oszczędzimy powyżej 100 złotych! A teraz przemnóż tę kwotę przez kilka-kilkanaście kolejnych punktów świetlnych… Pamiętaj jednak o jednym: żarówki energooszczędne opłaca się stosować w pomieszczeniach, gdzie światło pali się niemal ciągle. Jeśli opuszczasz je na krócej niż 6 minut, to nie wyłączaj światła, bo żarówki te tracą na żywotności, gdy są zbyt często włączane i wyłączane – w pomieszczeniach rzadziej i krótko eksploatowanych lepiej jest stosować tradycyjne żarówki. Na obniżenie zużycia prądu wpłynie jednak także kolor ścian (przy jasnym, odbijającym światło, potrzebujesz go mniej) oraz… regularne czyszczenie opraw – kiedy są zanieczyszczone zmniejszają skuteczność świetlną o kilkadziesiąt procent.
Funkcja stand-by, oznaczająca gotowość urządzeń do włączenia, to prawdziwa zmora współczesnej cywilizacji. Wszystkie owe diodki, podświetlenia zyskały sobie w światowej prasie miano „wampirów” energetycznych, które niepostrzeżenie dla nas „wysysają” z naszych domów energię elektryczną i drenują nasze portfele. W każdym domu jest co najmniej kilka urządzeń w stanie wiecznego czuwania – a każde z nich, pobierając znikomą ilość energii, sprawia, że miesięcznie za prąd płacimy nieco więcej. Szacuje się, że w przeciętnym gospodarstwie domowym w Polsce są 4 takie „wampiry” o łącznej mocy 20 W. Warto je więc wyłączać, zwłaszcza gdy wyjeżdżamy, co jest uzasadnione również bezpieczeństwem mieszkania na wypadek jakiejś awarii w instalacji elektrycznej
Niektóre gospodarstwa domowe korzystają z opcji dostawy prądu dwutaryfowego. Taryfa nocna jest dużo tańsza, warto więc, w przypadku urządzeń wyposażonych w funkcję opóźnienia, z niej korzystać. Zmywanie lub pranie w „drugiej taryfie” będzie przecież tak samo efektywne, a przy tym dużo tańsze.
(kor)
Just cause it\'s simple doesn\'t mean it\'s not super helpufl.